poniedziałek, 15 czerwca 2015

Przemyślenia #1: Gra o tron sezon 5 - serial a książka




Dawno mnie tu nie było...
Z okazji powrotu prezentuję zatem nowy cykl na blogu – przemyślenia! A będzie ich dużo, believe me :)


UWAGA: PONIŻSZY TEKST ZAWIERA ELEMENTY ZDRADZAJĄCE FABUŁĘ
Czytasz na własną odpowiedzialność.

Moje dzisiejsze przemyślenia dotyczą obejrzanego właśnie ostatniego odcinka piątego sezonu Gry o tron. Nie wspominam nawet o ogromnym bólu dupy, który zapewne odczuwają teraz wszyscy, którzy książki nie czytali. Ja jednak odczuwam nie tyle ból dupy, co zawód spowodowany spłyceniem serialu w stosunku do książki, przyspieszeniu niektórych wątków, skróceniu innych, a usunięciu jeszcze innych.
Poza tym serial jest tworzony chyba (w sumie to nie chyba, tylko na pewno) dla ogromnej, szarej masy ludzi, których IQ nie pozwala na szersze i głębsze rozumienie niektórych rzeczy. Mam tu na myśli np. zmianę imienia siostry Theona z Ashy na Yarę. Zabieg ten tłumaczono zbytnim podobieństwem imion siostry Theona i dzikiej, która opiekowała się Branem i Rickonem, Oshy. Owszem, Asha brzmi podobnie do Osha, ale trzeba mieć chyba naprawdę niskie IQ, żeby nie odróżniać tych dwóch osób i nie wiedzieć, że nie są spokrewnione (córka króla wysp i dzika zza muru, faktycznie brzmi jak rodzina for fuck sake)
Po pierwsze, wątek Stannisa i Tyriona został i przyspieszony w stosunku do książki i zmieniony. W książce Tyrion jest gdzieś pod Mereen (które jest OBLEGANE przez wojska najemne!) i jak na razie do Daenerys nie dotarł. Poza tym Barristan Selmy w książce żyje, a po zniknięciu Dany na grzbiecie Drogona przejmuje obowiązki w Mereen. Skoro jednak uśmiercili go w serialu, to znaczy, że w książce też umrze. Fuck.
Stannis natomiast NIE składa swojej córki w ofierze do spalenia dla R’hlora, a jego żona Selyse nie wiesza się na drzewie. W rozdziale Theona, udostępnionym z Wichrów Zimy, Theon zostaje przyprowadzony do Stannisa oblegającego Winterfell i pomiędzy tym drugim, a jakimś rycerzem wywiązuje się taka rozmowa.

„Rycerz zawahał się.
- Wasza Miłość, jeżeli zginiesz…
- … pomścisz moją śmierć i posadzisz moją córkę na Żelaznym Tronie.
Albo zginiesz próbując. – odpowiedział Stannis.”

Zatem Shireen i jej matka Selyse w rozdziale Theona z Wichrów Zimy nadal żyją. Mam jednak wrażenie, poparte jakąś informacją usłyszaną czy przeczytaną w internecie, że jak ktoś umiera w serialu, a żyje nadal w książce, to w książce i tak umrze. W każdym razie serialowy Stannis ukazany jest jako człowiek bez skrupułów, który skazuje na śmierć córkę, byleby tylko osiągnąć sukces. Z drugiej strony żal mi tego serialowego Stannisa. Dwa razy rozwalono mu armię, do tego został całkiem sam…
Po drugie, usunięto cały wątek Żelaznych Wysp. Nie ma Victariona, który płynie do Mereen, nie ma Eurona, nie ma Aerona. Nie ma nikogo z Żelaznych Wysp, mimo, że w trakcie wydarzeń z sezonu 5 powinni już gdzieś tam być.
Po trzecie, usunięto wątek Gryfa i Młodego Gryfa, z którymi (tak, z nimi!) podróżował Tyrion, a nie z Mormontem. I którzy później na czele najemnych wojsk podbijają Westeros. No dobra, na razie tylko jeden zamek, ale to dobry początek!
Po czwarte, spłycony wątek Mereen, który w książce trwał dobre kilka tomów, a jak nie tomów to przynajmniej rozdziałów. Zaczęło się niewinnie od kilku morderstw, dokonywanych przez Synów Harpii, które jednak eskalowały do poważnego problemu. Do tego doszło oblężenie Mereen przez najemne wojska. Także brak większej reakcji ze strony Nieskalanych na Arenach jest usprawiedliwiony. Niestety, w serialu wyglądało to tak, że są sobie jacyś buntownicy z nożami i wyżynają Nieskalanych jak im się podoba, a z 8000 Nieskalanych na Arenie jest ich jakieś 20-40.
Po piąte, brak wątku Quentyna Martella, który popłynął do Mereen prosić Daenerys o rękę. Niestety, zginął najgłupszą śmiercią w książce, spalony przez smoka.
Po szóste, zmiana w wątku Dorne. Jamie Lannister nigdy nie odwiedził Dorne, tylko odbijał zamki w Dorzeczu, których obrońcy nadal się buntowali. Do Dorne z misją wywiezienia Myrcelli pojechał jeden z białych płaszczy, Arys Oakheart, wraz z Balonem Swann, którzy przy okazji przywieźli głowę Góry jako dowód, że nie żyje. Cały plan oczywiście się nie udał, a Arys został przepołowiony ogromną włócznią Areo Hotaha. Sad.
Po siódme, BRAK LADY STONEHEART kurwa. Jedna z lepszych, moim zdaniem, postaci. Delikatna i miła Catelyn Stark, ożywiona po śmierci, staje się symbolem zemsty na wszystkich, którzy ją kiedykolwiek zdradzili i przyczynili się w jakikolwiek sposób do śmierci jej bliskich. Swoją vendettę rozpoczyna od wieszania Freyów.

„(…) Krwawe Gody to była robota mojego ojca, Rymana i lorda Boltona. Lothar ustawił namioty tak, żeby się przewróciły, i umieścił kuszników na galerii, wymieszanych z muzykami. Atakiem na obozy dowodził Walder Bękart… to o nich wam chodzi, nie o mnie, ja tylko wypiłem trochę wina… nie macie świadków.
– Tak się składa, że się mylisz. – Minstrel spojrzał na zakapturzoną kobietę. – Pani?
Gdy ruszyła w jego stronę, banici rozstąpili się bez słowa. Kiedy opuściła kaptur, coś zacisnęło się mocno w piersi Merretta. Przez chwilę nie był w stanie zaczerpnąć tchu. Nie. Nie. Widziałem, jak zginęła. Była już martwa całą dobę, nim rozebrali ją do naga i wrzucili ciało do rzeki. Raymund poderżnął jej gardło od ucha do ucha. Nie żyła.
Bliznę pozostawioną przez ostrze jego brata ukrywały płaszcz i kołnierz, lecz jej twarz wyglądała jeszcze gorzej, niż ją zapamiętał. Od długiego przebywania w wodzie ciało stało się miękkie niczym budyń, a skóra nabrała koloru zsiadłego mleka. Połowa włosów jej wypadła, a druga połowa stała się biała i krucha jak u zgrzybiałej staruchy. Rozoraną paznokciami twarz pokrywały strzępy skóry i czarna krew. Najstraszliwsze jednak były oczy. Widziały go i były pełne nienawiści.
– Czy on tam był, pani? – zapytał. – Czy brał w tym udział?
Lady Catelyn ani na chwilę nie spuszczała z niego oczu. Skinęła głową.
Merret Frey otworzył usta, chcąc błagać, lecz słowa zdusiła pętla.”

Po ósme, spłycony wątek Nocnej Straży i Dzikich. Ja piernicze, to, że Jon został dźgnięty (wielokrotnie) „Za Nocną Straż” nie wynikało dlatego, że kilka dni wcześniej przyprowadził Dzikich, ale dlatego, że ich przyprowadził ich kilka miesięcy wcześniej i oni żyli między strażnikami już dłuższy czas. A skoro żyli razem, to były też spiny. Aż czara goryczy została przelana i go zabili.


To chyba całość moich przemyśleń a propos ostatniego odcinka, całego 5 sezonu i relacji książka – serial. Jeżeli Wichry Zimy nie ukażą się przed następnym sezonem, albo chociaż w trakcie jego trwania, to poważnie zastanawiam się nad nie oglądaniem go. Ale co Was to obchodzi. To tylko moje myśli :)
  

czwartek, 24 lipca 2014

Ciemność Powstaje



Jest to pierwszy wpis, aczkolwiek nie ostatni, poświęcony książkom anglojęzycznym, które niestety nie doczekały się jeszcze tłumaczenia na język polski. Wprawdzie ukazały się Polsce dwa tomy cyklu (Ciemność rusza do boju i Szary Król), ale moim zdaniem nie oddają klimatu oryginałów.
W skład cyklu autorstwa Susan Cooper wchodzi pięć książek: Over Sea, Under Stone; The Dark is Rising; Greenwitch; The Grey King; oraz Silver on the Tree. 



Cykl Ciemność Powstaje
aka The Dark is Rising Sequence



Ponad Morzem, Pod Skałą 
(Over Sea, Under Stone)

Simon, Jane i Barney Drew wraz z rodzicami spędzają wakacje w małym, położonym na wzgórzu nadmorskim miasteczku Trewissick w Kornwalii. Zatrzymują się u Merrimana, starego przyjaciela swojej mamy, który jest dla nich jak wujek. Merry sprawuje pieczę nad tzw. Szarym Domem, należącym do kapitana Tomsa, który wypłynął w rejs i do tej pory nie wrócił. Pewnego deszczowego dnia myszkując po domu dzieci dostrzegają, że układ pomieszczeń ma w sobie coś dziwnego i odkrywają za wielką szafą w ich pokoju drzwi prowadzące do małego przedsionka z drabiną. Ta z kolei prowadzi na wielki strych, którego nikt nie odwiedzał od lat. Tam przez przypadek wchodzą w posiadanie manuskryptu z mapą liczącego sobie prawie 500 lat. W tym samym czasie rodzinę odwiedza rodzeństwo z wielkiego jachtu poznane poprzedniego dnia, zapraszając na wycieczkę tymże jachtem, a przy okazji wykazując zainteresowanie, niby w żartach, tajnymi przejściami w tak starym domu oraz starymi książkami lub mapami. Kilka dni później ktoś włamuje się w nocy do Szarego Domu, ewidentnie czegoś szukając. Po oględzinach widać, że ktokolwiek się włamał szukał książki albo mapy, gdyż wszystkie cenne przedmioty pozostały nietknięte. Dzieci wyjawiają sekret swojego znaleziska wujkowi, który potwierdza iż jest to manuskrypt wielkiej wagi, a dzieci nieświadomie znalazły się w środku odwiecznego konfliktu między dobrem a złem, między Światłem i Ciemnością. 


Ciemność Powstaje 
(The Dark is Rising)

W wigilię Bożego Narodzenia w małym miasteczku w hrabstwie Buckhingamshire Will Stanton będzie obchodził swoje 11 urodziny. Jego jedynym życzeniem jest aby spadł śnieg. Nie wie jeszcze, że jego życzenie nie tylko się spełni, ale wraz ze śniegiem przybędzie Ciemność. W przeddzień urodzin, 24 grudnia, idąc z bratem Jamesem do Farmera Dawsona po siano dla zwierząt Will otrzymuje od gospodarza dziwny prezent urodzinowy – okrąg wielkości dłoni podzielony na cztery części skrzyżowanymi liniami. Wtedy jeszcze nie wie, że jest to jeden z Przedmiotów Mocy. Jednak w dzień urodzin, choć w zupełnie innych czasach, Will dowiaduje się, że jest jednym i ostatnim z Pradawnych – służących Światłu nieśmiertelnych obdarzonych specjalnymi mocami od wieków walczących z Ciemnością. Zadaniem Willa jako Pradawnego Poszukiwacza Znaków jest znalezienie sześciu Znaków – krzyżów słonecznych – przed dwunastym dniem święta Yule, kiedy Ciemność będzie najsilniejsza.

Zielona Wiedźma 
(Greenwitch)


Podczas wiosennych ferii wujek Willa Stantona wraz z żoną w związku z ich pracą wynajmują dwie chatki w Trewissick, zapraszając tam Willa jak i Merrimana Lyona wraz z jego rodziną – Simonem, Jane i Barneyem Drew. Przybywają do miasta na czas corocznego rytuału tworzenia Zielonej Wiedźmy – tworzonej podczas nocy tylko przez kobiety wielkiej człekokształtnej istoty z drewna i roślin – która jest następnie wrzucana do morza jako ofiara za dobry połów. W tym samym czasie z Brytyjskiego Muzeum zostaje ukradziony między innymi tajemniczy kielich odnaleziony przez trójkę dzieci podczas poprzednich wakacji, a w Trewissick pojawia się kolejny wysłannik Ciemności.




Szary Król 
(The Grey King)

Bohaterem czwartej odsłony cyklu jest tym razem Will Stanton, który w wyniku wirusowego zapalenia wątroby zapomina o tym, że jest jednym z Pradawnych oraz o ważnym zadaniu nałożonym na niego przez Merrimana podczas ostatniej Wielkanocy; zadaniu istotnym podczas walki Światła i Ciemności. Chłopiec zostaje wysłany na rekonwalescencję do swojego wujka Davida Evansa w Bryn-crug w hrabstwie Gwynned w północno-zachodniej Walii. Na farmie swego wuja poznaje Brana Owensa, chłopca mniej więcej w wieku Willa o jasnej karnacji i białych włosach, oraz jego wiernego i niezwykłego psa Cafalla. To właśnie dzięki Cafallowi Will odzyskuje wspomnienia i pamięta kim jest i co ma do zrobienia. Zdaje sobie również sprawę, że nie przybył przypadkiem do Walii podczas zbliżającego się święta Halloween. To właśnie tutaj i teraz, wśród zamglonych szczytów gór i niskich jezior ma do wykonania zadanie, na którego przeszkodzie stoi jeden z Lordów Ciemności, Brenin Llwyd, Szary Król.



Srebrzyste Drzewo 
(Silver on the Tree)

Ostatnia i największa objętościowo część cyklu Ciemność Powstaje. W tym tomie splatają się losy wszystkich bohaterów, których mieliśmy okazję poznać w poprzednich częściach, a akcja dzieje się w różnych miejscach i różnych czasach. Wigilia środka lata. Will Stanton wraz z najstarszym bratem Stephenem, który wrócił do domu na czas przepustki, i resztą rodziny cieszy się ładną, upalną pogodą. Cieszy się na tyle, że prawie zapomniał, iż ciemność powstaje. W trakcie letniego przesilenia bowiem, Will przenosi się w miejscu i czasie – w miejsce pierwszej bitwy Światła i Ciemności do czasów króla Artura – by przyzwać Pradawnych do ostatniej, decydującej bitwy. Wszyscy Pradawni z każdego czasu i zakątka ziemi stają na wezwanie, wszyscy oprócz jednego, najpotężniejszego. W związku z tym przeznaczenie znów kieruje Willa do swojego wujka w Walii, by tam zebrać pozostałą Piątkę z przepowiedni  – Brana Daviesa i Merrimana Lyona oraz Simona, Jane i Barneya Drew – by sprowadzić Panią, jedną z najpotężniejszych Pradawnych. 
 

Całość cyklu Ciemność Powstaje to świetnie napisane książki, utrzymane w konwencji mitopeicznej fantasy, które zabierają czytelnika w podróż nie tylko do Anglii i Walii, ale też w podróż w czasie. Akcja każdej części toczy się wokół najważniejszych pogańskich świąt, takich jak Samhain, Yule, Ostara, czy Litha. W tej chwili nie jestem w stanie podać źródła, jednak obiło mi się o uszy, że kiedy poszczególne części cyklu ujrzały światło dzienne zostały okrzyknięte "najbardziej pogańskim fantasy".
Kto marzy o podróży do nadmorskich miasteczek Kornwalii, zasypanego miasteczka Buckhingamshire, czy zamglonych szczytów Gwynned, by stanąć w obliczu legendarnego Szarego Króla czy myśliwego Herne'a; interesuje się mitologią; i zna język angielski powinien sięgnąć po cykl książek Susan Cooper.


Powstał również film fantasy na podstawie The Dark is Rising, noszący w Polsce tytuł "Ciemność rusza do boju". Jednak proszę, nie oglądajcie go. To jest tak straszne gówno, że aż boli. Przy filmowych adaptacjach książek fantasy jest taka cienka granica między arcydziełem, a gniotem, która jest nader często przekraczana w tę złą stronę. Filmowy Wiedźmin jest tego najlepszym przykładem. Tego filmu nic nie ratuje, NIC. Może trochę Żebrowski jako Geralt, ale wszystko inne działa na niekorzyść tej "cudownej" produkcji.


Edit 30.06.2015

Okazuje się, że jednak istnieje polskie wydanie cyklu The Dark is Rising, ale, niestety, zostały przetłumaczone tylko dwa tomy, drugi i czwarty. Polskim wydawcą jest Prószyński i S-ka, a tytuły przetłumaczono jako "Ciemność rusza do boju" i "Szary Król". Rozumiem jeszcze Szarego króla, ale... Ciemność rusza do boju? Powiem szczerze, nie byłbym zachęcony takim tytułem jakbym ujrzał tę książkę na półce w księgarni. Nie wiem do końca czy zachęciłoby mnie moje tłumaczenie na Ciemność Powstaje. Moim zdaniem ta książka powinna zostać przeczytana po angielsku, nie straci wtedy swojego niepowtarzalnego klimatu, bo, owszem, cykl Susan Cooper jest jedyny w swoim rodzaju.


niedziela, 13 lipca 2014

Saga Saska: Szkoła Bardów



796 rok.
Lipiec.
Wioska Jacka. Northumbria. Północno-wschodnia Anglia.
  


Po nieboskłonie nad wioską Jacka wśród burzowych chmur pędzi upiorny orszak, Dzikie Łowy.
Któż jednak przewodzi tej demonicznej kawalkadzie?
Ludzie nie są do końca zgodni co do tożsamości przywódcy jeźdźców.

Jedni twierdzą, że przewodzi im bogini-demonica Lusse, która pędziła ze swoimi upiorami i wilkami po niebie w najdłuższą noc roku i w czasie burz. Inni przypisują przywództwo jednemu z nadwornych łowczych Ryszarda II, Herne’owi, który okryty hańbą powiesił się na samotnym dębie, a dusza jego wróciła by stanąć na czele umarłych jeźdźców. Jeszcze inne źródła podają, że wodzem Dzikich Łowów jest Gwyn Ap Nudd, Król Wróżek i strażnik podziemnego świata Annwn, który pędzi po niebie podczas burzowych nocy i zbiera dusze niedawno zmarłych.
Natomiast kaszubskie opowieści ludowe podają, że w Dzikim Polowaniu uczestniczą dusze zmarłych, postępujących niegodziwie za życia; a przewodzi im okrutny baron.

Polowanie pędziło prosto na nich. Widzieli, jak gna nad koronami drzew, ponad krzakami, jak z prawa i z lewa sadzą psy, jak szkapy parskają, jak strzelają jeźdźcy i, co najgorsze, jak na przedzie, na czarnym ogierze jedzie baron, który od czasu do czasu dął w trąbkę.

Dzikim Łowom może też przewodzić Odyn – Władca Asgardu, Wszechojciec i Bóg Szubienic – pędzący po niebie na czele swoich wojowników i walkirii.



 Szkoła Bardów 
aka Wyspy Błogosławionych


W ostatnim tomie trylogii Nancy Farmer nad Jackiem i jego przyjaciółmi zbierają się czarne chmury. I bynajmniej nie są to burzowe chmury, które widzą bohaterowie, ale coś straszniejszego i groźniejszego. Coś, co przebyło długą drogę z granicy śmierci by upomnieć się o sprawiedliwość. Coś, co przybyło się zemścić. Za sprawą dźwięku Nadobnej Płaczki – legendarnego dzwonu Św. Kolumbana, który brat Aiden otrzymał od Severusa – z głębin oceanu przywołana zostaje mściwa dusza tragicznie zmarłej syreny, draugr. Potwór nie spocznie dopóty, dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość i nie otrzyma życia tego, kto przyczynił się do śmierci syreny. Jack, Thorgil i Bard udają się zatem na poszukiwanie mitycznej Pomorskiej Krainy gdzie mają nadzieję znaleźć rozwiązanie problemu draugra. W dotarciu na Orkady, gdzie widywany jest Morski Lud, pomaga im przyrodni brat Thorgil, Skakki, wraz z całą załogą ludzi północy. Po drodze dopływają między innymi do wyspy należącej do starego przyjaciela Olafa, Bjorna Rozbijacza Czaszek, którego ziemie nawiedza martwy od wieków piktyjski król, Nechtan.



Szkoła Bardów (ang. The Islands of the Blessed) to moim zdaniem naprawdę świetne zwieńczenie Sagi Saskiej. Jest tu wszystko to, co złożyło się na sukces Morza Trolli oraz to, czego zabrakło w Dzikim Ogniu. Ostatni tom trylogii ponownie zabiera czytelnika w nieznane: nowe przygody, starzy bogowie, starożytne fortece, mściwe duchy, nowe krainy; ale również przedstawia historię człowieka uważanego za wzór do naśladowania, który dopuścił się potwornego czynu, co spowodowało cykl zemsty pochłaniający wiele istnień. Szkoła Bardów pokazuje ważny w dzisiejszych czasach motyw zemsty i to, do czego ona prowadzi. Wszystko to w fantastyczno-mitycznej otoczce u boku starych przyjaciół – Jacka, Thorgil, Barda – i Shlaupa oraz pewnego mądrego kota, Pangur Bana, nowych kompanów.