czwartek, 26 stycznia 2017

Przemyślenia #3: Cold, in a cold iron earth, Ragnar lies




 
źródło: History Channel

Poniżej znajdują się informacje zdradzające przebieg i zakończenie serialu oraz sag, czyli tzw. spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Serial Wikingowie realizuje kanał HISTORY, jednak już od pierwszego odcinka pierwszego sezonu wiadomo, że NIE jest to serial historyczny ani dokumentalny. Dlatego ogromnym nieporozumieniem, moim zdaniem, jest realizacja tego serialu właśnie przez kanał HISTORY. Lepszym czy też bardziej adekwatnym do treści byłby HBO lub Netflix.

Twórcy serialu, tak to sobie przynajmniej wyobrażam, sprowadzili ogromny KOCIOŁ, do którego wrzucali postacie i wydarzenia, które mieszczą się w epoce wikingów (przyjmuje się, że epoka wikingów rozpoczęła się w 793, a zakończyła w 1066 roku), a znalazły się tam m.in. atak na Lindisfarne, dwa ataki na Paryż, ekspansja na Morzu Śródziemnym, atak Wielkiej Pogańskiej Armii, oraz postacie t.j. Ragnar Lodbrok, Bjorn, Lagertha, Rollo, Ubbe, Hvitserk, Sigurd, Ivar, Aslaug, Harald Pięknowłosy. Mówiąc prościej i wulgarniej, wpierdolili i pomieszali postacie i wydarzenia z całej epoki wikingów.

Okay, w porządku, można pokazać mniej-więcej czego wikingowie dokonali, ale nie kiedy serial skupia się na jednej postaci i jego najbliższej rodzinie, czyli na wpół legendarnej postaci Ragnara Lodbroka.

Dostępnymi źródłami historycznymi dotyczącymi epoki wikingów są sagi i kroniki, jednak twórcy serialu chcieli opowiedzieć historię wikingów na swój sposób, robiąc z tego bardziej historię alternatywną czy nawet fantastykę.

Zaczęło się od ataku na Lindisfarne w 793, gdzie Ragnar i Rollo mogli mieć około 20stki. Następnie, w 845 roku, zaatakowali Paryż i wg. serialu mieliby około 70tki. Drugi atak na Paryż datowany jest na 885 rok, więc po śmierci Ragnara, dlatego idźmy dalej. Wielka Pogańska Armia zaatakowała w 865, więc Ragnar zginął albo wcześniej w 865, albo w 864. W chwili śmierci, w serialu, miałby około 90tki. Natomiast Rollo otrzymał tytuł diuka w roku 911, więc w serialu ma… 118 lat. Kurwa, gratuluję. Wiedziałem, że będzie grubo, ale po tych obliczeniach aż mi cycki opadły.

Trochę faktów:

1.      Atak na Lindisfarne miał miejsce w 793 roku i odbił się echem w ówczesnym świecie.
2.      Nie ma dowodów na to, że Rollo i Ragnar byli spokrewnieni, a biorąc pod uwagę oś czasu, możliwe że nigdy się nawet nie spotkali.
3.      Zakłada się, że właśnie Ragnar Lodbrok dowodził atakiem na Paryż w 845 roku.
4.      Nie ma powiązania między Haraldem Pięknowłosym i Ragnarem.
5.      Harald Pięknowłosy zjednoczył Norwegię w 872 roku.
6.      Legendarna Kraka/Aslaug/Randalin nie była taką cipą jak w serialu i dowodziła konnicą u boku swoich synów podczas bitew.
7.      Lagertha nie zabiła Aslaug.
8.      W zależności od źródeł, Ragnar miał trzy lub więcej żon. Saxo Gramatyk w Kronice Danii wspomina Ladgerd (Lagerthę) jako pierwszą żonę, z którą Ragnar miał dwie córki, których imiona zostały zapomniane, oraz syna Fridlejfa. Drugą żona była Thora, z którą miał dwóch synów, Radbarda i Dunvata. Saxo nie pisze tego wprawdzie wprost, ale można założyć, że trzecią żoną była Aslaug, z którą miał synów już wspomnianych przez Saxo, czyli Sivarda, Bjorna, Agnara i Ivara. Ostatnim synem, którego wymienia Saxo, jednak bez podania imienia matki, jest Ubbe. W The Saga of Ragnar Lodbrok and his sons pierwszą żoną była Thora, z którą Ragnar miał dwóch synów, Agnara i Eireka. Drugą była Kraka/Aslaug/Randalin, z którą miał pięciu synów, Ivara, Bjorna, Hvitserka, Rognvalda i Sigurda. List of Swedish Kings nie wspomina pierwszej żony Ragnara z imienia, jednak biorąc pod uwagę, że ich synowie to Eric i Agner, była to prawdopodobnie Thora. Drugą żoną była Aslaug, z którą Ragnar miał pięciu synów, Ivara, Witserca, Biorna, Raugnvalda i Sigvarda. Tale of Ragnar’s Sons podaje pierwszą żonę Thorą, z którą miał dwóch synów, Eirika i Agnara, oraz drugą żonę Aslaug/Randalin, z którą miał czterech synów, Ivara, Bjorna, Hvitserka i Sigurda.
9.      Ivar nie był pojebaną psychopatyczną kaleką, która tylko drze mordę. Był spokojny i sprytny.
10.  Ivar nie zabił swojego brata Sigurda.

Skupiając się jedynie na sezonie 4B, nie potrafię przeboleć tego, co twórcy zrobili. Mieli dobre źródła, które wystarczyło jedynie zrealizować w formie serialu.

Ragnar

DLACZEGO Ragnar w serialu CHCE umrzeć i stać się typowym, chrześcijańskim męczennikiem? Cały sezon chodzi w szmatach zamiast stroju, godzi się ze swoją byłą żoną, byłym przyjacielem, a nawet próbuje powiesić się na drzewie.
Nie mając żadnej innej opcji, wyrusza z garstką wojowników i swoim synem, Ivarem, do Anglii; cały czas wiedząc, że płynie tam, żeby go zabili. Wielokrotnie w sezonie 4B pokazano Ragnara jako kogoś, kto wie co się stanie. Tzn. „nie chcę już żyć, ale popłynę do Anglii gdzie mnie zabiją, a moi synowie mnie pomszczą i będą sławniejsi ode mnie”. Na bogów, to tak bardzo raziło w oczy…
Jeszcze ten ateizm. Ragnar, jeden z najsławniejszych wikingów w historii… ateistą. I męczennikiem. Litości…

Wg. źródeł Ragnar popłynął do Anglii z pięcioma setkami wojowników – których łodzie NIE rozbiły się i których NIE zabił własnoręcznie – z tego samego powodu co zawsze, czyli „na wiking”. Tam niestety bitwa poszła nie po jego myśli, został schwytany przez króla Aelle i wrzucony do dołu z wężami, gdzie miał powiedzieć legendarne słowa:

„Gdybyż prosięta wiedziały,
Co cierpieć knur musi,
Do chlewu by pospieszyły,
By uwolnić go z katuszy.”
(Saxo Gramatyk, tłumaczenie Jan Wołucki)

Wielka Pogańska Armia i zemsta synów Ragnara

Tutaj zaczyna się robić ciekawie, bowiem Aelle wysłał posłańców do synów Ragnara, by powiadomić ich o jego śmierci, nakazując przy tym patrzeć na ich reakcje. Saxo pisze, że Ivar zachował kamienną, wręcz wesołą twarz; Sivard wbił sobie włócznię w stopę; natomiast Bjorn ścisnął kości tak mocno, że trysnęła krew. Dalej Saxo pisze:

„Gdy Aella dowiedział się o tym, zrozumiał, że ten z tych trzech braci, który nie okazał publicznie żadnej synowskiej miłości, śmierć ojca zniósł z największą mocą ducha, i dlatego powinien on najbardziej uważać na mężność Ivara.”

Podobnie wygląda to w The Saga of Ragnar Lodbrok and his Sons, gdzie Ragnar nie miał po prostu wystarczających sił do wygrania z Aellą, jednak „gdziekolwiek poszedł, wrogowie padali przed nim”. W końcu jednak został schwytany i król Aella starał się wydobyć z niego jego imię, Ragnar jednak milczał. Został nawet wrzucony do dołu z wężami, które go nie kąsały. Wtedy Aella kazał go rozebrać – ponieważ jego ubranie było magiczne – i wtedy węże dobrały się do Ragnara i powiedział swoją znaną kwestię. W tamtym momencie Aella wiedział już, że to Ragnar i że popełnił wielki błąd zabijając go. Wysłał posłańców do synów, którzy siedzieli przy grze. Ivar, podobnie jak u Saxo, niewzruszenie słuchał wiadomości o śmierci swojego ojca; Bjorn chwycił włócznię tak mocno, że zostawił na drewnie odciski palców; Hvitserk ścisnął pionek do gry tak mocno, że trysnęła krew; a Sigurd chwycił ostrze noża tak mocno, że przebił się do kości.

W obu źródłach Ivar udaje się następnie do Aelli w celu odebrania rekompensaty za śmierć ojca oraz w celu zawarcia sojuszu z królem. Jego bracia natomiast nie chcą o tym słyszeć i wracają do domu. Ivar prosi również króla o kawałek ziemi takiej wielkości, że zmieściłaby się na niej skóra wołu. Aella sądził, że podarowując tak mały skrawek ziemi, Ivar w żaden sposób nie mógłby mu zagrozić. Ivar jednak znalazł skórę starego byka, kazał ją wygładzić i rozciągnąć trzy razy, następnie pociąć tak cienko jak to tylko możliwe, a na koniec kazał oddzielić część z włosiem od części mięsnej. Wg. źródeł na tym skrawku terenu Ivar założył osadę, która później stała się Londynem lub Yorkiem (a tak naprawdę nie stała się żadnym z tych miast). Rządził zatem Ivar razem z Aellą, pomagał mu i zaprzyjaźniał się z wszystkimi mieszkańcami, wysoko i nisko postawionymi.
Po jakimś czasie wysłał Ivar wiadomość do swych braci, aby wysłali mu tyle złota i srebra, ile są w stanie. Z pomocą tego bogactwa Ivar przekupił najważniejszych ludzi w królestwie, a kiedy już mu się to udało, posłał wiadomość do braci, aby jak najszybciej zebrali armię i przybyli do Anglii.
Wojska Aelli zostały pokonane, a on sam wzięty do niewoli. Ivar wtedy rzekł:

„Radzę (moi bracia), żebyśmy pamiętali jaką śmierć zapewnił (Aella) naszemu ojcu. Teraz najbardziej doświadczony rzeźbiarz wykroi orła na jego (Aelli) plecach tak ostrożnie, jak to możliwe, a orzeł ten zabarwi się na czerwono jego krwią.”

Ivar był przede wszystkim sprytny i opanowany, nie dawał się ponieść emocjom i TO była jego siła. Natomiast w serialu pokazali go jako szalonego kalekę, który dodatkowo zabił (prawdopodobnie) Sigurda. Ogromna szkoda w jaki sposób poprowadzili ten serial.

Uważam, że dwa ostatnie odcinki sezonu 4B, czyli 19 i 20, są najbardziej treściwe. Pokazano przybycie armii do Anglii, bitwę z siłami Wessexu i nietypową taktyka zaproponowaną przez Ivara. Chociaż raz wykorzystali jego legendarny spryt. Podobała mi się również scena, w której sam Odyn informuje synów Ragnara o śmierci ojca. Zupełnie inaczej niż w źródłach, ale całkiem klimatycznie. Choć synowie prawie nie okazują emocji, bo Ubbe łamie strzałę, Sigurd stoi jak kołek, Hvitserk stoi jak kołek, Bjorn prawie płacze, a Ivar drze ryja i bije młotem. A mogło być tak ciekawie, gdyby twórcy sięgnęli do źródeł…


Podsumowując, jestem szalenie rozczarowany tym serialem, w którym jakichkolwiek faktów czy prawd historycznych (zakładając, że saga i kronika to źródło historyczne) próżno szukać. Nadal będę oglądał Wikingów, ale będę traktował ten serial jako czysto rozrywkowy.

czwartek, 8 grudnia 2016

Mój kawałek świata - zamki, lasy i góry - podróż z Martinem S.





Kiedy pod jednym z filmów na kanale Martina Stankiewicza (a konkretniej pod filmem 13 powodów przez które NIE WARTO WYJEŻDŻAĆ Z DZIEWCZYNĄ) pojawiła się informacja, że ktokolwiek kupi puszkę Coli z jego wizerunkiem, zrobi z nią zdjęcie, wrzuci na instagram i oznaczy @martinstankievitz oraz @cocacolapolska, to Martin odwdzięczy się lajkiem, komentarzem i ogólnie będzie respect na dzielni. Pomyślałem sobie „czemu nie?”, jednak to było za proste. Każdy może kupić puszkę Coli i zrobić sobie z nią zdjęcie.
„Let’s do something fun” pomyślałem, słysząc w głowie głos Enchantress z Suicide Squad.

Kupiłem zatem małą puszkę Coli z wizerunkiem Martina – co nie było takie proste, bo w moim mieście prawie nigdzie tej konkretnej wersji nie było – i zacząłem zabawę. Założyłem bowiem – może błędnie, może poprawnie – że Martin nie był na Dolnym Śląsku, a już na pewno nie w Wałbrzychu i jego okolicy. Dlatego też postanowiłem wziąć „Martina” na kilka wycieczek krajoznawczych.

Prawie wszędzie tam, gdzie się udawałem, brałem ze sobą puszkę Coli z wizerunkiem Martina.
Byłem w Zamku Książ, znanym jako perła dolnego śląska, który jest 3-cim (lub 2-gim) co do wielkości zamkiem w Polsce, posiadającym bogatą historię. Zbudowany przez Piasta Bolka I pod koniec XIII wieku, w XIV wieku przeszedł pod panowanie czeskich Luxemburgów, a w XV wieku był raubritterskim siedliszczem. Zamek w końcu odebrano rabusiom, których ścięto lub powieszono, zależy kogo zapytać. Od roku 1509 przez ponad 400 lat należał do jednej z najbardziej zamożnych i wpływowych rodzin ówczesnych Niemiec i Europy – rodu Hochbergów. W czasie wojny przejęty przez Trzecią Rzeszę i przebudowywany na jedną z kwater Hitlera.


Z Książa udałem się na punkt widokowy na zamek, zwany Skałą Olbrzyma. Legenda głosi, że niegdyś na skale przesiadywał olbrzym i rzucał kamieniami do wąwozu rzeki Pełcznicy poniżej (hobby jak hobby, nie mnie oceniać).


Stamtąd poszedłem leśnymi traktami na ruiny trzech zamków: Starego Książa, Cisów i Nowego Dworu (miesiąc później, ale co tam).

Stary Książ jaki znamy obecnie to sztuczny twór z końca XVIII wieku, jednak na jego miejscu stał we wczesnym średniowieczu gród, a później zamek murowany, zniszczony prawdopodobnie podczas wojen husyckich.



Cisy to również ukryta w leśnej gęstwinie ruina, zniszczona w czasie wojen husyckich lub w późniejszych wiekach. W pobliżu zamku miał znajdować się staw, w którym dawno temu mieszkańcy widzieli wiły, rusałki. W jednej nawet zakochał się, z wzajemnością, dziedzic zamku Cisy. Lecz miłość nie trwała długo. Rusałka zwana Liszką zniknęła, a dziedzic umarł bezpotomnie.



Nowy Dwór to spalona od uderzenia pioruna kolejna ruina na wysokim wzgórzu. Podobno raubritterzy zakopali gdzieś pod górą swoje skarby, ale odnaleźć je może tylko ktoś, kto jest ich potomkiem.


Z tajemniczych ruin udałem się na prawie-szczyt Wołowca, z którego rozpościera się wspaniały widok na miasto. Doskonałe miejsce do oglądania zachodów słońca.



Moim kolejnym celem był Totenburg – Mauzoleum. Pierwotnie powstało – tak przynajmniej mówią źródła – dla upamiętnienia ofiar I Wojny Światowej i górników, którzy zginęli w wałbrzyskich kopalniach. Potem zostało przejęte przez Trzecią Rzeszę i zaadaptowane na świątynię SS. Obecnie w ruinie, zapomniane i powoli pochłaniane przez roślinność. Prawdopodobnie jest to jedyny taki obiekt w Europie.




Last but not least, wziąłem Martina na wycieczkę w Karkonosze. Konkretniej na jednodniową wyprawę z Karpacza – czerwonym szlakiem przez Śnieżkę, przełęcz Karkonoską, Śląskie Kamienie, Śnieżne Kotły i Szrenicę – do Szklarskiej Poręby, co dało w sumie około 40 km.










Oczywiście to nie wszystko, co w Wałbrzychu i jego okolicy można zobaczyć i zwiedzić. Dolny Śląsk ma naprawdę wiele do zaoferowania, a wiele rzeczy jeszcze nie odkryto (GDZIE ZŁOTY POCIĄG i gdzie 7-metrowy naszyjnik z pereł księżnej Daisy von Hochberg?)

Z ciekawszych rzeczy to rynek w Boguszowie Gorcach – najwyżej położony rynek w Polsce; ruiny zamku Rogowiec – najwyżej położony zamek w Polsce; ruiny zamku Radosno; ruiny zamku Lubno; ruiny zamku Konradów; przepiękny zamek Grodno; 3 kompleksy tuneli w ramach projektu „Riese” z okresu II Wojny Światowej – Włodarz, Osówka i Sztolnie Walimskie; zalany kamieniołom w Głuszycy; najdłuższy tunel kolejowy w Polsce; i oczywiście przepiękne lasy i górskie szczyty – Ruprechticky Spicak, Wielka Sowa, Chełmiec, Dzikowiec, Jeleniec, Ślęża i tak dalej.

Powód, dla którego zabrałem „Martina” w te wszystkie miejsca i piszę ten tekst jest prosty. Jak pisałem wcześniej, Martin prawdopodobnie nigdy tu nie był. Dlatego chciałem w ten sposób pokazać mu ten kawałek Polski i, być może, zachęcić go do przyjazdu tutaj.
Te miejsca mają bogatą historię, wiele tajemnic i jeszcze więcej legend z nimi związanych. Zapraszam na Dolny Śląsk i do Wałbrzycha :)