To jest
pierwotna, dębowa knieja, Steve, nie tknięta od czasów, gdy cały kraj pokrywały
liściaste puszcze złożone z dębów, jesionów, czarnego bzu, jarzębin, głogów…
Stąd aż za
Grimley ciągną się ponad trzy mile kwadratowe takiego lasu. Trzy mile
kwadratowe oryginalnego, polodowcowego boru. Nie tkniętego, nie zdobytego od
tysiącleci – przerwał i wpatrzył się we mnie intensywnie, nim dodał: -
Opierającego się zmianom.
Las Ożywionego Mitu
Kto w dzisiejszych czasach nie słyszał legend
o dzielnym banicie Robin Hoodzie, który zabierał bogatym i dawał biednym, albo
o Arturze, który wyjął miecz ze skały i został królem? Każdy zna te opowieści. Jednak
niewielu zastanawia się czy tak wyglądały ich oryginalne, pierwotne wersje. Co
by było gdyby te opowieści, te legendy, powstały dużo wcześniej? Co by było
gdyby ludzie mieli swojego „Robina” i „Artura” na długo przed tym, kiedy
zostali nazwani, w przeszłości tak odległej, że nie pozostał po niej żaden
ślad? Robert Holdstock przedstawia taką możliwość.
Anglia, hrabstwo Herefordshire
Rok 1947
Przez cały 1946 rok do odbywającego
rekonwalescencję we Francji Stevena Huxley przychodziły listy z Anglii od jego
starszego brata, Christiana. Jednak ostatni list, po którym korespondencja się
urywa, mówił o jego małżeństwie z dziewczyną, dla której całkowicie stracił
głowę. Kiedy Steven przybywa do Oak Lodge – domu rodzinnego znajdującego się na
terenie posiadłości Ryhope, na skraju lasu o tej samej nazwie – okazuje się, że
szczęście Christiana nie trwało długo, pokazuje on bowiem bratu grób, który
wykopał na tyłach domu. W grobie natomiast spoczywa rozkładające się ciało
młodej dziewczyny, przebite strzałą. Z czasem Christian wyjawia bratu prawdę
dotyczącą tego zdarzenia, a także pokazuje dziennik ich ojca, George Huxley,
który spędził całe życie badając tajemniczy las Ryhope. Okazuje się bowiem, że w lesie nadal żyją
mityczni bohaterowie. Nie są to jednak dobre i przyjazne wersje bohaterów,
które znamy teraz, lecz ich pierwotne, dużo groźniejsze wersje. Stary Huxley poszedł pewnego dnia do lasu –
by znaleźć źródło pierwszego mitu i odnaleźć pierwszego bohatera ludzkości,
Urscumuga – i już z niego nie wrócił. Po powrocie Stevena również jego brat,
Christian, znika w lesie, a młodszego z braci w starej posiadłości na skraju
lasu odwiedza nieoczekiwany gość. Wkrótce jednak również Steven musi wkroczyć
do tajemniczego lasu. Nie jest jednak osamotniony w swojej wędrówce, towarzyszy
mu bowiem mieszkający niedaleko Oak Lodge były lotnik dręczony duchami
przeszłości, Harry Keeton, który ma nadzieję odnaleźć w lesie odpowiedź na nurtujące
go pytania. Oboje zagłębiają się w pierwotny las, w którym będą nieproszonymi
gośćmi, zmuszonymi zmierzyć się z wieloma przeszkodami.
Cały cykl Ożywionego
Mitu mogę opisać jednym słowem. Arcydzieło. Mimo, iż książka nie jest lekka i
łatwa w czytaniu, to jednak wciąga do innego, choć podobnego do naszego,
świata; a właściwie to pokazuje nam nasz własny świat z zupełnie innej
perspektywy. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie spotkałem się z książką (i
serią) fantasy, której autor próbowałby wyjaśnić, z pozytywnym skutkiem, w jaki
sposób tworzą się mity. Holdstock wyjaśnia to sensownie i wiarygodnie, bazując
na takich myślicielach jak Joseph Campbell czy Carl Jung. Wszystko bowiem leży
w naszej podświadomości i nieświadomości. To właśnie w naszych umysłach
spotykają się mity z różnych miejsc i epok, co wykorzystał Holdstock w swoim
cyklu. Łączenie przez niego postaci i miejsc należących do różnych mitologii –
choć spotykających się w obrębie lasu – wbrew pozorom nie jest złym pomysłem i
wcale nie burzy klimatu i płynności czytania, ponieważ wszystko wydaje się
spójne. A wszystko dzieje się w lesie. Lesie, który nie jest spokojnym,
przydomowym parkiem. Ludzie od zawsze bali się lasu. I nie bez kozery. Las
Ryhope to miejsce, w którym czas i pory roku nie mają znaczenia. Miejsce nie
tylko nieprzyjazne, ale wręcz wrogie przybyszom z zewnątrz, ludziom. Czytając Las Ożywionego Mitu (oraz pozostałe
części cyklu) ma się uczucie zagubienia, bycia obserwowanym i ciągłego
zagrożenia, nie tylko ze strony istot zamieszkujących las, ale także ze strony
samego lasu.
Jeśli chcecie zagłębić się w pierwotny las i
głębię umysłu, sięgnijcie po Las
Ożywionego Mitu. Nie będziecie zawiedzeni.

Fajna recenzja :))
OdpowiedzUsuńhttp://tuniemanicciekawego.blogspot.com/
Dziękuję :)
UsuńNiedługo będzie więcej ;)